Przez wiele lat będąc liderem różnych grup, ustawiłam na drugim planie liderowanie własnemu życiu i szczęściu. Z radością trzymam więc teraz w dłoniach zwrot akcji, który dostałam od świata. Nieprzypadkowe „przypadki” zweryfikowały i zmieniły moje postrzeganie powyższej hierarchii.
I co? Na pewno większa przestrzeń i pokój. W głowie. W sercu. No, może jeszcze nie w kalendarzu, ale od czasu do czasu mogę pozwalać sobie na stan flow – przepływu i jedności z przyrodą. I czuć moc, co jak magnes przyciąga upragnione. Znajduję odpowiedzi na wiele pytań i wizję końca, nie szukając daleko, a po prostu w sobie. Zostawiam w poczekalni różne intencje, a jak o klejnoty dbam o inspiracje, które zawsze na mnie spadały obficie. Mówię "Kocham Cię; Przepraszam; Wybacz mi, proszę; Dziękuję."
Takie tam, zaufanie do Pana Boga i wszechświata. Prowadzi najlepszą drogą...:-):-*
Komentarze:
Brak komentarzy