Maj, majowy, majowo. Miałam to szczęście spotykać, w tym pięknym miesiącu, wielu pozytywnych, zakręconych, budujących, młodych duchem, właśnie majowych ludzi. Nic nas tak nie rozwija jak książki i nowo poznani ludzie. Dzisiaj słowo o ludziach...
Czterdziestka liderów z Polski przed finałem całorocznych spotkań, to nie tylko bomba kwiatowa ale i eksplozja energii słońca. To jasne i opowiedziane po wielokroć. I nie chcę kryć wdzięczności za to, że i ja mogłam czerpać, korzystać z tej ogromnej szansy rozwoju, wzmocnień, wiedzy i inspiracji, jaką daje wybranym Szkoła Liderów PAFW. Nie wiem, co by dziś po zeszłorocznych przejściach, ze mną bez Was było. Dziękuję!
W środku maja, u podnóża Śnieżki, poznałam jeszcze nowych, starych liderów, cudownie ciepłych, inspirujących, wewnętrznie wolnych, odważnych, wiosennych i serdecznych. Takich, co to widzą swój potencjał i wokół siebie skarby. Takich, co "są" i jeszcze ciągle "się stają", wychodzą poza schematy, postrzegają rzeczywistość jako proces tworzenia, sieją i pozwalają wzrastać. No i "na krańcu świata, z dala od powiatowej drogi i głównych szlaków, w otoczeniu wzajemnie przesłaniających się bliższych i dalszych szczytów Pogórza Izerskiego, oraz królującej na horyzoncie Śnieżki, kryje się Pokrzywnik" - polecam:)
O tak, wiosna w Karkonoszach jest o tej porze taka energetyczna i świeża. Rozległa, soczysta zieleń jawi się ogromem, porywa jak ocean. A jednak wyspa? Lądujesz w rodzimych klimatach i wszystko po staremu! Błoto, listopadowe miasto. Płoną kolejne stosy, rośnie mur bezradności, ciszy strachem zaklętej.
W latach 60-siątych XX wieku Martin Seligman przeprowadził okrutny eksperyment na psach uwiezionych w klatce rażąc ich prądem elektrycznym. Spróbujcie wyobrazić sobie te nieszczęsne zwierzęta po kilku takich rażeniach. I co? Psy zaprzestawały wysiłków, kładły się bez ruchu na podłodze. Apatyczne, wyniesione z klatki w miejsce, skąd mogły uciec nie podejmowały takiej próby. Wyuczona bezradność! Dotyczy wielu obszarów, a skopanych, zastraszanych ludzi w szczególności. Amerykański twórca pojęcia "wyuczonej bezradności" nie mógł zapomnieć o happy endzie. W książce "Optymizmu można się nauczyć" wskazuje drogę. I tak oto ci, którzy zapomnieli,że mogą mieć wpływ, potakujący ludziom, których nie szanują, mogą i powinni się wyrwać i przejść na drugą stronę. To Ty i ja decydujemy czy w naszym życiu, naszym sercu zwycięża maj nad listopadem.
Łapię oddech i powtarzam za Stevem Jobsem: "Wasz czas jest ograniczony, więc nie marnujcie go na życie cudzym życiem. Nie dajcie się uwięzić dogmatowi. Nie żyjcie tym, co wymyślili inni. Nie pozwólcie, żeby harmider opinii innych ludzi zagłuszył wasz własny wewnętrzny głos. I – co najważniejsze – miejcie odwagę podążać za swoim sercem i intuicją. Tak się jakoś dzieje, że one wiedzą, kim tak naprawdę chcesz się stać. Wszystko inne jest drugorzędne". I dopowiadam szeptem za Natalią de Barbaro: "Kiedy jesteśmy dobrzy dla innych, jesteśmy też szczęśliwsi".
Komentarze:
Jeśli nie odczujemy wiosny ludzi... będziemy musieli poczuć wiosnę ludów...
"Kiedy jesteśmy dobrzy dla innych, jesteśmy też szczęśliwsi".
Dobre sobie! Akurat coś na temat :-)
Nasza wiara i wytrwałość sprawiają,że stajemy się odporne na to rażenie :-)
I to prawda,że do szczęścia potrzeba tak niewiele,tylko osiągnąć "niewiele" jest czasami tak trudno.