Dobrze czasem wyruszyć w jakąś drogę. Wyrwać się z zaczarowanego kręgu okurzonych ścieżek.
Tak oto na chwilę, w tyle pozostają "sprawy". A trasa na Brno okazuje się całkiem prosta i relaksująca.
Oj jak wypiękniała ziemia. Zielono jak okiem sięgnąć. Rozległe obszary porośnięte rzepakiem sycą oczy intensywnością koloru. Żółto przy drodze i na horyzoncie. I zaskakujące, zwieńczone łukiem obrazy na widnokręgu. Góry i lasy pod niebieskością granatem połyskujące.
Mijamy „rumcajsowy” Stary Iczyn. Bajkowy na wzgórzu zameczek. I liczne obiekty industrializacji, supermarkety o znajomych nazwach. Tu i tam przyciągają wzrok wybujałe gniazda jemioły na przygasłych, niegdyś potężnych koronach. Opanowane topole, lipy. A nawet hranickie jabłonie. Przy autostradzie komfortowe, nie raz zaskakujące swą różnorodnością ekrany. Umykają drzewa, krzewy, wypielęgnowane zbocza.
W dolinach zacisznie położone, urokliwe miejscowości. Czerwone dachy wtopione w różowe, białe i zielone sady. Pięknie...
I Brno. I dzieci. I domowość jak ukojenie…
Jak ten czas weryfikuje życie i jego sens. Bardzo cieszy świadomość, gdy coś z naszych marzeń uda się zrealizować. Ale kochająca rodzina ponad wszystkim...
Głęboki oddech. Powroty...
I tydzień zwieńczający wielomiesięczne dzieło...
To powodzenia:)
Komentarze:
Brak komentarzy