Spotkania, spotkania. Te miłe, te codzienne i te trudne. Zwyczajne i niezwyczajne. Takie „krótkie” jak mijanie. Takie, których mogłoby zabraknąć. I takie, za którymi się tęskni zaraz po chwili rozstania.
Słyszałam, że w Indonezji rośnie drzewo zwane „upas”, wydzielające truciznę. Osiąga ono znaczne rozmiary i zabija wszelkie rośliny rosnące w jego sąsiedztwie. Udziela cienistego schronienia, a potem niszczy. Niestety, czasem przychodzi nam spotykać ludzi o takich właściwościach...
Z drugiej strony pamiętam doskonale widok z mojego balkonu w Przemyślu, nad Sanem, a dokładnie przy moście kolejowym obok „Czuwaju”, jak mali chłopcy starali się utrzymać równowagę, idąc po dwóch równoległych szynach kolejowych. Gdy tylko ją tracili, natychmiast chwytali się za ręce i mogli tak wzajemnie się podtrzymując, iść dalej i dalej...
Podobno jednak nie można osądzać miasta na podstawie mieszkańca, a człowieka według niefortunnego doświadczenia. Dawać im drugą szansę?
Kocham spotkania pełne wewnętrznego blasku. Pełne ukrytego wdzięku, otoczone aurą dobrych uczuć i myśli. Zatrzymują pośród wiru codziennych czynności, dają energię i nadzieję. Takie spotkania są jak piękne prezenty.
Ktoś powiedział kiedyś, że lepiej być we właściwym miejscu o właściwej porze, niż być najinteligentniejszym człowiekiem w mieście. Takim miejscem i porą było ostatnio spotkanie Towarzystwa Przyjaciół Będzina, na którym jego honorowym członkiem został Jego Ekscelencja Ksiądz Biskup Adam Śmigielski (notabene pochodzący z Przemyśla).
I jeszcze te proste, nacechowane przyjaźnią spotkania, rozmowy w czystym świetle, bezpośrednie komunikaty. Powtórzę: tęskni się za nimi zaraz po chwili rozstania:)
Wiele lat temu Dale Carnegie napisał książkę zatytułowaną „Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi”. Sprzedawana w milionach egzemplarzy praca stała się podstawową, elementarną lekturą wielu ludzi na całym świecie. Niestety, ponadczasowe umiejętności w niej zawarte, tak często lekceważone dziś w naszym kraju...
A przecież nikt nie jest ani tak krótkowzroczny ani tak zajęty, aby nie mógł ofiarować życzliwości czy choćby miłego słowa...
Komentarze:
Brak komentarzy