„Władcy lubią tylko tych, którzy są im przydatni i tylko tak długo, dopóki ich potrzebują.” - mówił niegdyś Napoleon Bonaparte. Ta prawda zdaje się być w dzisiejszych czasach znacznie bardziej powszechna. Na górze i na dole. Swojsko? Yes, yes, yes?
Realizuje się bardzo polski scenariusz. To jeszcze nie gra, a wciąż tasowanie kart. Są w naszej polityce jeszcze mężowie stanu? Powalczą o dobro wspólne narodu? Pomyślą o następnym pokoleniu a nie o następnych wyborach? Powiodło się, dzierżą władzę i kombinują jak posiąść jej jeszcze więcej?
W tym kontekście wyglądają już raczej dość egzotycznie ci, co myślą o: ideałach, ograniczaniu wydatków na aparat państwowy, ograniczaniu deficytu i nie wydawaniu na wiwat pieniędzy podatników na akcje, które mogłyby przysporzyć im elektoratu, nakręcaniu gospodarki i tworzeniu miejsc pracy w sytuacji, gdy sporo ludzi w tym kraju wolałaby nic nie robić i żyć z zasiłku i wreszcie o niskich podatkach chociaż przeciętny Polak woli płacić ich więcej, byle sąsiad też więcej płacił...
A może by tak podzielić tę Polskę na dwie: w jednej interesy państwa i narodu a w drugiej populistyczna koalicja budowałyby swoją Czwartą czy Piątą Rzeczpospolitą. Myślę, że za parę lat wszyscy, którzy teraz tak pieją czy raczej kwakają z zachwytu - pchaliby się drzwiami i oknami do tej pierwszej części - tak, jak pchali się, przez dziesięciolecia do zachodniej Europy, by tam sprzątać i zmywać gary.
Pozostaje westchnąć za Emilem Zolą. Naprawdę smutne że: „W polityce cała sztuka polega na tym, aby mieć dobre oczy i umieć wykorzystać ślepotę innych.”
I znowu przypomina mi się ta bajka, którą zamieszczałam tu już jesienią:
Jastrzębowi przyszedł do głowy pewien pomysł. Usiadł na wierzchołku drzewa i zawołał: „Hej! Gołębie, przyjaciele moi! Po cóż żyjecie w ciągłym lęku i niepokoju. Obiecuję wam, że jeżeli wybierzecie mnie na swego króla, będę krążył każdego dnia po niebie i będę czuwał nad wami i będę strzegł was.” I mądre gołębie uwierzyły słowom jastrzębia i powołały go na tron i uczyniły go swoim królem. Gdy tylko, jastrząb objął władzę natychmiast wydał dekret, który głosił m.in., że każdego dnia w porze obiadowej ma być złożony w ofierze jeden gołąb. Nie trzeba dodawać, że w krótkim czasie stado gołębi przestało istnieć.
„O Polsko! póki ty duszę anielską...
Polsko! lecz ciebie błyskotkami łudzą...
Niech ku północy z cichej się mogiły
Podniesie naród i ludy przelęknie,
Że taki wielki posąg - z jednej bryły..."
P.S. Ad rem. Poszukuję fachowca do społecznej pracy przy remoncie łazienki w Ośrodku SDB "Jesteśmy razem"...
Komentarze:
Brak komentarzy