To już rok. Cały rok pisania tego dziennika. A jak było 20 marca 2005 r?
"Kiedy zrobisz wszystko, co możesz, połóż się i zaśnij. Bóg nie śpi." Wiktor Hugo
A ja: "Od kilku dni próbuję rozpocząć pisanie tego dziennika. Zbyt długo czekałam na tę możliwość. Teraz trudno zacząć. Trudno wypowiedzieć te pierwsze osobiste słowa, już nie w notesie, już nie w ukryciu. Zdecydowałam się wyjść z własnej strefy bezpieczeństwa, odkryć nowe możliwości. Niegdyś zamknięta w skorupie, dziś z wiarą, że świat na mnie czeka. Od pewnego czasu prześladuje mnie myśl, że ta próba jest konieczna, aby kiedyś być gotowym do większych zadań. A więc dyscyplinuję własne myślenie i z pokorą biorę się za kolejną lekcję swego rozwoju. Mam nadzieję, że to dobra droga, także, aby nauczyć się rozumieć punkt widzenia drugiego człowieka. Jestem świadoma, że spór to dwie różne opinie, a moja wcale nie musi być słuszna. Jak na "starego" pedagoga przystało wiem, że największym celem edukacji jest nie wiedza, lecz czyn. Uczmy się, więc działając !"
Internet. Dał możliwość, przywilej dzielenia się swoimi odczuciami i przemyśleniami „zwykłym” ludziom. Tu nie koniecznie trzeba władzy, wpływów. Bez gwiazdorskiej przeszłości, bez zainteresowania mediów. Serwer, domena lub po prostu blog i można pisać, kontaktować się z wieloma ludźmi. Pobudki ekshibicjonistyczne? Piszę, bo chcę się rozwijać, uczyć oraz swoją skromną wiedzą dzielić się z innymi. Wierzę, że moje notki, uwagi, pomysły bywają sygnałem do działań, zmian. Może budują wiarę we własne siły i indywidualny potencjał, w jaki został wyposażony każdy człowiek? I sposób na poznawanie. Kontakt...
Doskonale pamiętam swoje przekonania sprzed lat, że życie jest niewiele warte, a świat zewnętrzny całkowicie nade mną panuje. Dzisiaj jestem już daleko od tej dziewczyny, która walczyła sama ze sobą, była sfrustrowana i osamotniona. Przeżyłam niejedną trudną chwilę, ale dzięki temu zdołałam wiele się nauczyć. Cenne okazały się zmiany w życiu, pokonywanie strachu, przezwyciężanie własnych słabości, obaw, ulepszanie kontaktów z ludźmi, ciągłe poszukiwanie wiedzy i umiejętności. Codzienne powolne dorastanie. A przeżycia, które związane były z wyjątkowym cierpieniem, dokonały zmiany w systemie moich przekonań. To one dały siłę. Uczyniły życie sensowne i szczęśliwsze...
Kochani! Nie komentujecie, nie piszecie...
Czuję jednak, że jesteście blisko...
Pozdrawiam i żegnam się dzisiaj dewizą zaczerpniętą od Thomasa Edisona: „Nigdy się nie zniechęcam, ponieważ każde odrzucenie niewłaściwej próby stanowi kolejny krok naprzód.”
Komentarze:
"Pobudki ekshibicjonistyczne?"... Czasami pewne rzeczy łatwiej opisać, niż o nich rozmawiać. A w czasach, kiedy wszyscy biegają jak w amoku, dla niektórych takie internetowe przemyślenia stają się jedyną formą przełamania "samotności w tłumie".
Jednak wiem, że dla Pani internetowy dziennik nie stanowi protezy relacji międzyludzkich. To bardzo ważne.
Zapraszam do zapoznania się z moimi przemysleniami: http://emptyskies.blox.pl/html
Pozdrawiam:)